Ekonomia po kostrzyńsku

W 2024 roku nadwyżka operacyjna miasta Kostrzyn nad Odrą wyniosła ponad 30 milionów złotych. W zeszłym roku osiągnęła 17 milionów. Burmistrz i jego radni są zachwyceni.

 

Podczas prac nad budżetem na 2025 rok zaplanowano 5% nadwyżkę operacyjną czyli około 8 milionów złotych. Takie kwoty są zalecane ze względu na wyjątkowo niespodziewane potrzeby inwestycyjne. Przy okazji należy zaznaczyć, że tworzone są dodatkowe rezerwy budżetowe. Od lat niewykorzystane nadwyżki są księgowane na kolejne lata. Podczas czerwcowej sesji absolutoryjnej w trakcie dyskusji nad wykonaniem budżetu za 2025 rok burmistrz ze swoimi radnymi byli zachwyceni faktem, że mamy 17 milionów nadwyżki, nie musimy brać kredytów i zbudowaliśmy sobie „poduszkę finansową”. Ponadto wydatki inwestycyjne w zeszłym roku wyniosły 15% (przy średniej dla sektora samorządowego na poziomie ponad 20%). Wspólnie z radną Martą Niedzielską-Siadak argumentowaliśmy, że tak wielkie nadwyżki przy tak niewielkich miejskich inwestycjach świadczą o zachowawczej i stagnacyjne polityce budżetowej. Uważam, że samorząd nie jest od gromadzenia wielomilionowych środków na kontach bankowych, tylko od zaspokajania potrzeb mieszkańców. Argumenty, że miasto jest jak gospodarstwo domowe, w którym mile widziane są tak ogromne pieniądze mija się z podstawową ideą samorządu. Mieszkańcy płacą podatki do budżetu licząc na inwestycje, które poprawią komfort ich życia. Nie jest to żadna łaska ze strony wójta, burmistrza czy prezydenta miasta. Paradoks polega na tym, że radni burmistrza opowiadają, że miejskie i osiedlowe inwestycje są nierealizowane ze względu na brak środków. Z drugiej strony cieszą się, że mamy 17 milionów nadwyżki, która może kiedyś się do czegoś przydać. Miałoby to sens, gdyby w najbliższym czasie czekały nas jakieś kilkudziesięcio milionowe inwestycje, ale takich jak na razie nie widać. Na końcu kadencji można się pochwalić, że mamy świetną sytuację finansową, która świadczy wyłącznie o dobrym zarządzaniu. W rzeczywistości takie nadwyżki powstają głównie z unieważnionych przetargów, które były zaplanowane w budżecie, sprzedaży działek oraz wysokich podatków i opłat lokalnych. Z nieporadności urzędniczej oraz nadmiernego opodatkowania od lat tworzy się pozory „miasta nieograniczonych możliwości ”. Taka sytuacja sprawia, że każdego roku można komfortowo i „bezpiecznie” przeznaczać miliony na nagrody za wybitne osiągnięcia. Nasi gminni ekonomiści podczas budżetowych dyskusji twierdzą, że jak ktoś nie ma 25 lat doświadczenia w wydawaniu gminnych pieniędzy, to nie jest partnerem do dyskusji. Od pierwszego roku nauki wbija się do głów studentom ekonomii, że jak komuś na koniec roku zostało w portfelu 100 złotych, to świadczy to o tym, że nie potrafił ich zainwestować.

 

Bartosz Gajewski


 

Dodaj komentarz